środa, 1 lipca 2015

Opportunity without limitation

CLAIRE DEARING
 URODZONA 19.10. 1983    DYREKTOR OPERACYJNY JURASSIC WORLD   
Kobiety zazwyczaj nie pracują na wysokich stanowiskach. Są spychane gdzieś w kąt, pozostawione z kilkoma gramami nadziei na lepsze jutro. Bo przecież to mężczyźni są prawdziwymi samcami Alfa, górują nad słabiej zbudowanymi osobnikami płci przeciwnej, perfidnie wykorzystując fakt, że to rzekomo w ich genach zapisana jest dominacja nad resztą gatunku. Większość z nich nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że w ciągu tysiąca lat pierwotne prawa już dawno uległy modyfikacji, i kobiety także mogą zając zaszczytną pozycję głównodowodzących, tym samym stanąć na czele swojego stada. Plaga nazywana powszechnie szowinizmem rozprzestrzeniła szybciej niż plagi egipskie pochłaniając podatne na wpływy mózgi posiadaczy dużej bądź mniejszej ilości testosteronu nastawiając ich przeciwko idei parującej kobiety. Oczywiście można by to ładniej ubrać w słowa argumentując to prostymi przykładami z życia, umiejętnościami naprawy samochodu, podlewania bądź koszenia trawnika, rąbania drzewa-, bo przecież kobiety tego nie potrafią, więc jak niby taka istotka miałaby zarządzać czymś większym niż własna kuchnia? Otóż mogłaby i to bez większego problemu stanąć z drewnianym wałkiem i naprostować kilku lalusi, co by jej chcieli podskoczyć i dopiero wtedy zacząć rządzić na swoich własnych, nieszablonowych zasadach, opierając się o doświadczeni innych ludzi oraz własne i przede wszystkim polegając na niezawodnej intuicji. Gdyby tylko więcej było takich kobiet, które odważyłyby się stanąć twarz w twarz z całym światem i pokazać mu, że moc posiadaczek jajników rośnie z każdym dniem i kiedyś może nawet przewyższy potęgę, jaką zdążyli wybudować mężczyźni. Ale powolutku, krok po kroczku. Nie ma się, co śpieszyć. W końcu nic nas nie goni, prawda? 
Rzekomo przepracowana i nieco zrzędliwa bez dwóch kubków kawy z samego rana. Nie umie się zachowywać na pierwszej randce, a już na pewno po jej skończeniu nie ma, co liczyć na szczęśliwe zakończenie. Przyzwyczajona do samodzielnego podejmowania decyzji nadal nie potrafi przyswoić sobie słowa kompromis, a pytania ludzi o radę stanowi dla niej wyzwanie większe niż latanie na szpilkach po lesie. Każdy ma swoje wady, a Claire ma ich wiele, choć większość z nich udało jej się głęboko ukryć, tak, że tylko jej najbliższym udało się je poznać. Jednak nie tak diabeł straszny jak go malują. Czasami udaje jej się być normalną kobietą, rozmawiać z innymi na równi, unikać oficjalnego języka w prostej konwersacji. Rzadko, ale zawsze coś.
PRACOCHOLICZKA MISTRZYNI PLANOWANIA SAMOTNA KOBIETA SUKCESU
Ja pisać kart nie umiem, w wątkach już mi idzie lepiej. Z kilku ważniejszych rzeczy wybrałam chyba zaledwie dwie ale nie ważne. Ja wymyślam, ty zaczynasz i na odwrót. Coś za coś. Wolę wiedzieć, że obydwojgu z nas będzie zależeć na wątku. Poza tym za kaszanę się nie biorę. Wątki dopracowane i nie opierające się na przypadkowym spotkaniu. Wolę jak relacja jest już w jakiś sposób zbudowana, to znacząco ułatwia sprawę. Dramaty, romanse, akcja- jestem na tak! A tak poza tym cześć i czołem kluchy z rosołem. Tęcza, jednorożce- kochajmy się!

18 komentarzy:

  1. [CIOCIA! Na wątek bardzo, bardzo chętnie. Clarie to moja druga ulubiona postać. ;) Oczekuj mojej karty. Bardzo fajnie napisane xd Cześć tak w ogóle]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Serdecznie witamy Claire ze wcale nie taką złą kartą! Życzymy mnogości wątków, małości wypadków i ogólnej radości bytowania na blogu.]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Tak z ciekawości spytam, czemu nazwisko zmieniłaś? xD]

    Rae

    OdpowiedzUsuń
  4. [W sumie Dies trochę by grało skojarzeniowo, bo Dies Irae, Dzień Gniewu. Trochę taki sam chaos jak w Jurassic World xD]

    R.J.

    OdpowiedzUsuń
  5. [Czytanie regulaminu nie boli: "Odstęp między publikowanymi kartami wynosi przynajmniej pół godziny"]

    Kyle W.

    OdpowiedzUsuń
  6. [To nie kwestia ilości kart na blogu, a szacunku do czyjejś pracy i autora, a przysłanianie się "dobrem" współautora to kiepski argument, bo propozycja wątku z Twojej strony nie padła, więc LeChat możliwości do prowadzenia gry i tak nie dostała. Wybacz ostry ton, ale nie znoszę fałszywej uprzejmości i osobiście uważam, że reguły są po to, żeby się ich trzymać bez względu na intencję. Te czasem mogą być zwodnicze. Mimo wszystko również witam.]

    Kyle W.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Osobiście nie mam nic do Ciebie, to co jest przedmiotem moich komentarzy to sposób w jaki działasz na blogu, a aktualnie również metoda prowadzenia konwersacji, której brakuje pewnej logiczności. Nie chcę, żebyś wzięła to za akt wrogości z mojej strony, po prostu wskazuję na drobne nieścisłości, które kłują mnie w oczy. Być może pomogą Ci następnym razem lepiej dobierać słowa.
    Przez fałszywą uprzejmość miałam na myśli zakrywanie czyjejś karty i argumentowanie to potencjalnym dobrem współautora, gdy jedno z drugim nie miało nic wspólnego. Gdybyś naprawdę kierowała się chęcią pomocy LeChat, zaczęłabyś rozmowę z nią od propozycji wątku. Udawanie, że jest inaczej jest albo nieszczerością względem mnie, albo względem siebie, bo to na jakie zachowania się decydujesz wskazuje na Twoje podejście do drugiego gracza. Wierzę jednak, że nie zrobiłaś tego nikomu na złość, jedynie nie pomyślałaś, kierując się własnym interesem (chęcią wstawienia swojej KP). Dlatego właśnie postanowiłam zwrócić Ci uwagę: żebyś uświadomiła sobie jak to wyglądało z obiektywnego punktu widzenia.
    I znów: albo mało precyzyjnie dobierasz słowa, albo szukasz kolejnej wymówki. Przyznanie się do błędu to ograniczenie się do wypowiedzi typu „Masz rację, dzięki za zwrócenie uwagi”. Szukanie argumentu tłumaczącego swoje zachowanie to już usprawiedliwianie siebie. Pomijając fakt, że wcale nie masz obowiązku z czegokolwiek mi się tłumaczyć, jeśli już to robisz warto byłoby poszukać takich powodów, które mają większą wiarygodność i sens. Tylko to jest w stanie na dobrym poziomie zakończyć dyskusję. A na Twoją niekorzyść mogą iść tylko niesprecyzowane słowa, bo jeśli chodzi o inne rzeczy, osobiście uważam, że akurat względem mnie zachowałaś się bardzo w porządku. Byłaś uprzejma i całkiem dyplomatyczna.
    Z wątkiem będziemy musiały poczekać, bo jeszcze jestem na etapie wstawiania korekt w karcie. Jak już się ogarnę i o ile znajdę jakieś połączenie dla naszych postaci, dam Ci znać. A na razie dziękuję za wyrażenie chęci do gry.]

    Kyle W.

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Cześć, Claire!
    Wątek byśmy chcieli. Może być nawet jeszcze przed tym, jak nie wyszła im pierwsza randka. Albo po tym, żeby było bardziej filmowo. Reflektujesz? ]

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  9. [Podoba mi się ten pomysł. Podoba bardzo. To ja zacznę za moment.]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Hah, to się cieszę, że Tarver wyszedł dobrze ;) Też jestem ciekawa jakby to wyglądało... na pewno nie łatwa robota więc tym większe wyzwanie przed Nathanielem :D
    Poza tym masz fajną postać, Claire w filmie strasznie irytowała do pewnego momentu, ale później dało się ją lubić. Więc było by super poprowadzić wątek o ile masz chęć :D]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Generalnie od takiej pani kierowniczki to naganę John może dostawać codziennie (Johnowi marzy się małe BDSM), no ale z KP (i chyba filmu, nie wiem, nie widziałam), że John nie ma na co liczyć w tej kwestii. To może rzeczywiście wątek z opieprzeniem mojej postaci za wulgarne słownictwo.]

    John

    OdpowiedzUsuń
  12. [No doba, a niech się panie znają, chociaż czuję że Nathaniel paskudnie na tym wyjdzie xd Hm, jeśli pokazywałaby mu zdjęcia to chyba by ją darzył sympatią bo sam nie może ich zdobyć ;)
    Mmm... nowy projekt, brzmi dobrze, Nathaniel na pewno będzie zainteresowany tym ^^ Można by nawet zacząć od tego, ze Claire pojawi się w miejscu gdzie akurat będzie pracował Nathan, sprawdzając stan podopiecznego.]

    OdpowiedzUsuń
  13. Owen wstawał bardzo wcześnie, lecz o ósmej rano nie było widać, że jest na nogach od ponad dwóch godzin. Zawsze mało sypiał, przy czym szczerze zazdrościł ludziom, którzy mogli leżeć w łóżku kilkanaście godzin i nawet pożar nie był w stanie przerwać im snu. Chciałby tak. Wtedy jako nastolatek wstawałby o jedenastej i nie musiał się zastanawiać, czy jest za wcześnie, by dzwonić do kumpla, tylko przewracałby się na drugi bok i spał dalej.
    Czekający przed służbowym samochodem Owen Grady miał nieszczęśliwą minę, choć poza tym wyglądał całkiem porządnie. Na kamizelce w stylu Hana Solo nie było jeszcze kurzu i piachu, a podkoszulek ktoś bardzo starał się wyprasować. Nie był to jednak podkoszulek z nadrukiem i była to jedna z niewielu różnic między tym porankiem a wieczorem, kiedy Grady zabrał Claire na pierwszą (i definitywnie jedną) randkę.
    Wtedy miał dla niej kwiatek zamiast tej dziwnej zabawki. Przypominało trochę ringo do rzucania psom. Z tą różnicą, że średnica bardziej kwalifikowała je jako hula-hop. Albo pozbawioną szprych oponę antycznego roweru.
    Niektórzy żartobliwie nazywali Owena Cesarem Millanem dinozaurów, zaklinaczem prehistorycznych gadów. Z tym, że dotychczas on sam się z tego śmiał. Między dinozaurami a psami była fundamentalna różnica. Nie ta, że dinozaur zje psa i poprosi o dokładkę, ta druga.
    Mówiąc wprost, aż do dziś wszystko było z Owenem w porządku.
    Czekając na Claire, bawił się gumową obręczą, próbując kręcić nią na kolanie, ale na widok kobiety gwałtownie spoważniał. Lekkim kopnięciem przerzucił obręcz do ręki, spojrzał na Claire i jakby się zmieszał, bo przeniósł wzrok na czubki własnych butów.
    - Claire, to nie ma prawa zadziałać - powiedział szybko, ledwo otwierając usta. - To nie są psy, nie da się ich wytresować do pokazów. Dobrze wyglądasz w tej spódnicy.
    Nieco nerwowym gestem odgarnął włosy z czoła i ponownie spojrzał na szefową, tym razem ograniczając się do jej twarzy.
    - Dzień dobry, panno Dearing - powiedział. - Woli pani prowadzić, czy zostawi to pani mi?
    Dzień zapowiadał się pięknie. W zeszłym tygodniu trochę padało, ale od tego czasu ziemia już wyschła i tylko w głębokim lesie zostało jeszcze błoto. Dlatego Owen miał buty za kostkę (choć robocze spodnie były tak sprawne, że zabrudzone nogawki i tak nie mogły im bardziej zaszkodzić).

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  14. [Skoro Claire przychodzi do niego to mogłabyś zacząć? plisss...]

    OdpowiedzUsuń
  15. Rany, oczywiście, że to był tylko samochód. Przecież nie pytał po to, żeby jej zabronić. To było zbyt złośliwe nawet jak na niego. Pytał dlatego, że w przeciwnym razie chodziłaby zła cały dzień, że w bestialski sposób zlekceważył równouprawnienie i zamanifestował przestarzałe szowinistyczne zachowanie. I jeszcze odwołał się do patriarchalnych schematów, każąc jej zająć miejsce pasażera.
    Gdy miał pewność, że Claire siedzi już w samochodzie, wywrócił oczami. Naprawdę nie miał nic przeciwko kobiecie na kierowniczym stanowisku. Ani kobiecie za kierownicą. Boże, w zasadzie nie miał nic przeciwko kobiecie w jakiejkolwiek pozycji, o ile akurat nie grzebała w jego wnętrznościach. Choć, gdy przyszła kolej na to ostatnie, O'Mara dopilnowała, by był tak otumaniony znieczuleniem, żeby nie móc protestować.
    - Możesz zapytać kogokolwiek, szefowo - odpowiedział, odruchowo wyciągając rękę w stronę radia. Powstrzymał się, gdy dotarło do niego, że Claire może nie rozumieć zasady, że shotgun wybiera muzykę. O ile Claire w ogóle zorientowała się, że ludzie potrafią czerpać przyjemność ze słuchania muzyki w samochodzie.
    - Wszyscy powiedzą to samo: że to przedsięwzięcie nie może się udać.
    Zerknął na Claire. Wyglądała na bardziej niż nieprzekonaną. Znał to spojrzenie. Głównie z tego, że tak samo patrzyła na niego, gdy tłumaczył jej, o co chodzi z sypaniem soli na zgiętą dłoń podczas picia tequili. Prawdopodobnie powinien był zacząć w ogóle od pojęcia tequili...
    - Caire, mówię poważnie, jak wyobrażasz sobie te pokazy? Które dinozaury chcesz tam pokazywać? Roślinożercy nie będą gonić za rzuconym patykiem, drapieżniki... Są wykluczone.
    Naprawdę nie był złośliwy. I naprawdę chciał jej pomóc. Tylko nie w ten sposób. Nie można zmuszać zwierząt do takich rzeczy. Mimo że rozsądek podpowiadał, że akurat żyjące w niewoli dinozaury pewnie byłyby w stanie czegoś się nauczyć. Ale to jedynie hipoteza, którą należałoby ostrożnie sprawdzić.
    Z drugiej strony, pokazywanie ludziom jak dinozaury grają w piłkę może być bardziej etycznie poprawnym pomysłem od grzebania w genach tych stworzeń i zabawy w bogów.

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  16. [Nie mogę się nie zgodzić, że im więcej nietypowych postaci, tym lepiej, a już na pewno jeśli to są panie, które pokazują, że mają przysłowiowe jaja. Bardzo ucieszyłby mnie wątek z Claire, bo takowy może pokazać fajne charaktery obu pań. Jeśli jest ochota, zapraszam i ślicznie dziękuje za powitanie.]

    Phoebe

    OdpowiedzUsuń
  17. Coraz częściej będąc w pracy nie nosił ze sobą komórki, zwyczajnie nie czując potrzeby by być ciągle pod telefonem. Jeśli ktoś chciał cokolwiek od niego, zwykle jakimś sposobem znajdował go w terenie. Dziś tez wychodząc ze swojego niby gabinetu, nie wziął nic co ułatwiało kontakt z nim i poszedł doglądać podopiecznych, którzy lada dzień mieli wrócić na wybiegi do stada. Nie lubił na długo odłaczać pojedyńczysz sztuk od stad, widziął jak to wpływa na nie. Martwił się o zwierzaki oraz nie chciał też dorabiać sobie dodatkowej roboty gdy gad przestawał jeść lub był osowiały przez odłączanie go od reszty. Miał dziś sporo do roboty, dlatego pracował szybko, ale nie mniej skupiony jak zwykle. Nie zamierzał popełnić głupiego błędu, przez to, że chciał skończyć szybciej.
    Sprawdzał akurat stan młodego stegozaura, który niedawno złapał jakieś ostre choróbsko i zabrano go wtedy z zoo, gdzie przebywał zresztą maluchów. Na szczęście jednak wrócił do zdrowia i Nathaniel liczył na to, że dziś ostatni raz już sprawdza kondycję młodzika. Przerwał na moment, gdy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Pogłaskał malucha po boku, przytrzymując przez chwilę, by ten nie kręcił się tak po wąskiej klatce, dzięki której w ogóle stał w miejscu.
    - Mówiłem by nikt tutaj nie wchodził – mruknął, kiedy miał do czynienia z młodymi osobnikami wolał by nikt nie wchodził, aby nie stresować zwierzaków dodatkow, jednak jak zawsze ktoś musiał to popsuć. Przycisnął przycisk na ścianie, a przednia część klatki otworzyła się i stegozaur wybiegł na wybieg, który sąsiadował z tym pomieszczeniem.
    Zdejmując rękawiczki i wrzucając je do śmietnika, obejrzał się na gościa. Uniósł nieco brew widząc kto go tutaj odwiedził.
    - Panna Dearing... czym zasłużyłem sobie, że pojawiłaś się tutaj? - spytał spokojnie, nawet nieco się uśmiechnął. Nie czuł się zbyt swobodnie w towarzystwie tej kobiety, głównie przez jej znajomość z jego była żoną.

    [jest i początek, ale strasznie słaby. eh..]

    OdpowiedzUsuń
  18. (ok. w takim razie czyn honory XD)

    Billy

    OdpowiedzUsuń