piątek, 3 lipca 2015

Dr. Grant, know something, Dr. Grant? Billy was right

usunięte

8 komentarzy:

  1. [ Serdecznie witamy! Życzymy wielu wątków i dobrej zabawy.
    Zrobił się ciekawy zjazd postaci z pierwszych filmów, trzeba jeszcze kogoś namówić na Kelly Malcolm.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cieszy mnie kolejna postać z filmów, w sumie nie tyle mnie, co taką Phoebe, bo ktoś, kto był już kiedyś na wyspie świetnie nadaje się do reklamowania nowej odsłony parku, a moja bohaterka na pewno użyłaby jego argumentów, gdyby coś było nie tak. Dlatego zależałoby jej na dobrej relacji.
    Witam serdecznie!]

    Phoebe

    OdpowiedzUsuń
  3. [Zazwyczaj ktoś, kto otarł się o śmierć przez nieudany projekt nie jest przychylny pracować w jego kontynuacji, dodatkowo w tym samym miejscu. A biuro prasowe musiałoby się użerać z dziennikarzami, którzy na pewno wbiliby szpilkę, gdyby mogli, a odnalezienie chłopaka, który kiedyś o mało co nie zginął przez dinozaury to dobra metoda.
    Mam nadzieję, że już brzmi to jaśniej.
    Btw. podpis wprowadził mnie w lekkie zakłopotanie, bo mówił "Kyle" a nie "Eric". :D]

    Pheebs

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Jaki on fajny <3
    Ps. Wątek obiecany u drugiego pana zacznę pewnie jutro, obecnie ginę w sprawach związanych z pogrzebem i tylko na moment dorwałam się do tableta]
    Cameron Flynn

    OdpowiedzUsuń
  5. [Okej, no to mamy ustalone, a zaczęcie biorę radośnie na siebie. Powinno się pojawić jeszcze przed wieczorkiem :)]

    Pheebs

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze tego samego ranka stwierdziła, że to będzie przyjemny dzień. A potem wszystko szlag trafił i okazało się, że to, co miało być fajne, obróciło się przeciwko niej.
    Nie, żeby źle życzyła ludziom ze swojego biura, ale jako że dwójka z nich, najbardziej głośny facet i najmniej ogarnięta dziewczyna, złapało grypę żołądkową, nie musiała martwić się ani bajzlem, ani hałasem. Co prawda pracy miała więcej, ale akurat od niedawna był spokój z mediami, incydentów nikt się nie spodziewał, bo większość turystów przed przyjazdem drugiej tury wracała do domu. Myślała, że uporządkuje sobie papierkową robotę tak, jak lubi, po swojemu.
    A potem przyszedł czas na telefon z zarządu i rozmowę z szychami.
    Nie wiedziała, kto dokładnie z grubych rybek tego Parku wpadł na pomysł kolejnej rozmowy z kimś, kto już miał doświadczenie z tą wyspą. Sama zaserwowała zgrabnie i mediom, i prawnikom sponsorów, nawet samym sceptycznym pracownikom przykład swojego narzeczonego.
    Teraz ktoś uparł się, żeby wybadać faceta, który kiedyś też otarł się o śmierć w tym miejscu. A wszystko po to, by upewnić się, że utrzyma dobre imię Parku i przyzna, że poprzednia odsłona nie ma nic wspólnego z obecnym Jurassic World.
    Nie miała za bardzo kogo wysłać do tej sprawy. Niby nic, ale zadanie było delikatne. Wywiad, czy jak to tam zwał, musiał być sprawny, przyjazny, zrobiony przez kogoś, kto ma doświadczenie z takimi osobami. Szybko postawiła samą siebie na wysokości zadania, zadzwoniła do centrali, dowiedziała się, gdzie ma znaleźć tego człowieka i pół godziny później stała gotowa pod miejscem jego pracy.
    - Przepraszam... - zarzuciła do mężczyzny mniej więcej w jej wieku. Nie miała zielonego pojęcia, jak ten ktoś wygląda. Żałowała, że nie sprawdziła wcześniej. Nie przyszło jej do głowy. - Szukam Erica Kirby'ego. Jestem Phoebe Shaw - przedstawiła się, mając nadzieję, że ktokolwiek tutaj ją zna. W oczach dostrzegła lekkie zakłopotanie. - Z działu prasowego - dodała czym prędzej.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Odpisuj, ja tak łatwo postaci nie porzucam! :D Walczymy.]

    Pheebs

    OdpowiedzUsuń
  8. [Im dziwniejsi ludzie tym lepiej! Cieszę się że na naszym blogu mamy taki zbiór najróżniejszych osobliwości. Cześć i czołem kluchy z rosołem! Wątek z panią dyrektor?]

    Claire

    OdpowiedzUsuń