czwartek, 2 lipca 2015

Phoebe Shaw

PHOEBE SHAW
szefowa biura prasowego

Lat dwadzieścia osiem, ukończone dokładnie piętnastego czerwca. Matka w ten piękny, upalny dzień oznajmiła jej, że może pora myśleć o małżeństwie i dzieciach, żeby do czterdziestki ze wszystkim się wyrobić. Bo ona musi mieć wnuki, a jedynej córki nie wydać za mąż to okropna sprawa. Ojciec ma to głęboko gdzieś, bo uważa, że dziewczyna i tak jest kozacka, skoro pracuje na wyspie z dinozaurami.

Soczewki kontaktowe, na które zamieniła mocne okulary gdzieś pod koniec liceum i rządek naprawionych ząbków, które jeszcze pięć lat temu domagały się aparatu. Metr sześćdziesiąt sześć, bez szpilek. Zazwyczaj metr sześćdziesiąt sześć, bo szpilek unika jak ognia. Dostaje się jej za to przy publicznych wystąpieniach, ale ona od tego jest, żeby dostawać arcytrudne pytania, toczyć bój z dziennikarzami i pokazać, jak bardzo ładnie przyjmuje wszystko na klatę.

Niespełniona aktorka z New Hampshire, chociaż nigdy nie osiągnęła nic więcej poza główną rolą w szkolnym przedstawieniu. Nie dostała się na prawo, wytrzymała dwa lata na psychologii społecznej, wreszcie dorwała się do reklamy. Podawała kawę w uroczej knajpce, do której weszła kiedyś Meryl Streep, uśmiechała się sztucznie do klienteli w pralni chemicznej, potem dostała staż w agencji i jakoś poszło.

Nie lubi płazów i gadów, więc niespecjalnie odnajduje się w obecnym środowisku, ale czego się nie robi dla miłości. Albo raczej sprawdzenia, czy to rzeczywiście jest miłość. Poza tym robota, jaka jej się trafiła, dla niektórych znajomych byłaby wygranym losem na loterii. Wie, że jej nie wypada, ale zgrabnie nadmienia od czasu do czasu, że przyczyniła się do sukcesu tego miejsca, kiedy zaczęto wyciągać brudne sprawy. Najwytrwalszy zawodnik zeszłorocznego biura prasowego. Strzeliła dobrą gadkę i zarząd stwierdził, że za taką promocje i wygraną ze wścibskimi sceptykami dostanie nagrodę gdy będzie robić to codziennie. Hajs zaczął się zgadzać i nawet mała awersja do dinozaurów zanikła.

Gdyby na jej drodze nie stanął obecny narzeczony, prawdopodobnie teraz smażyłaby tyłek w domowym ogrodzie, przy własnym basenie, przeglądając katalog foteli, które zamówi mężowi na jego urodziny do gabinetu. Za jego pieniądze, bo stomatolog, za którego o mało co nie wyszła, pieniędzy ma jak lodu. Los chciał inaczej, ona w sumie też. 

Z aktorstwa zostało jej udawanie. Z psychologii przeświadczenie, że ludziom da wmówić się wszystko. Z reklamy dobra pyskówka. Wszystko to kształtuje ją jako szefową, jako przyszłą żonę uroczego informatyka, w którym zakochała się jak opętana, nawet jako mieszkankę wyspy. Nie ma złej opinii pomiędzy ludźmi, ale żeby była aniołkiem nikt nie powie. Chociaż stara się zachowywać zimną krew i pozory, papierosek od czasu do czasu znajdzie się w jej bladych dłoniach.

Za dziesięć lat widzi siebie daleko stąd, z dwójką dzieci, garażem pełnym przetworów i wielkim vanem, którym będą mknęli przez urocze przedmieścia prosto jak z filmu z lat pięćdziesiątych. Jeśli oczywiście nic jej tutaj nie zeżre. Wtedy pół biedy, z resztą sobie jakoś poradzi. 

_______________________________________________
Kłaniam się.
Miałem małą przerwę, ale na spontanie najlepiej. 
Kartę się pewnie poprawi, bo to nie jest to, co być miało. Ale zachęcam do wątków z Phoebe, nie pożałujecie. 
Twarz: piękna Lizzy Olsen. 

18 komentarzy:

  1. [ Serdecznie witamy w załodze. Życzymy wielu wątków i dobrej zabawy!]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Hej! Taka fajna postać, że nie mogę nie zapytać o wątek. Szczególnie, że chyba mam cień pomysłu. ]

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Im więcej kobiet na bloku tym weselej, Claire w końcu dopina swego ( im więcej pań na wysokich stanowiskach tym lepiej). A tymczasem cześć i czołem kluski z rosołem !]

    Claire

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Tak czytam kartę i zastanawiam się czy tutaj tak powinno być : Metr sześćdziesiąt sześć, bez szpilek. Zazwyczaj metr sześćdziesiąt sześć, bo szpilek unika jak ognia.
    A poza tym to postać bardzo przyjemna :3]
    Cameron Flynn

    OdpowiedzUsuń
  5. [ A się zgrałyśmy :D Wątek chętnie, obie mają twarde tyłki i chyba powinny trzymać się razem, rzucać ludzi na pożarcie dinozaurom i takie tam. Ale chwilowo nie myślę...]
    Cameron

    OdpowiedzUsuń
  6. [Och, miło mi.
    Tak myślałam, że byłoby całkiem zabawnie, gdyby Owen był tym gościem, którego należy ratować przed wywiadami. W końcu żadne zwierzę nie lubi, jak mu się strzela światłem po oczach. I takich długów wdzięczności nazbierałoby mu się sporo, więc przyszła pora je spłacić. Proponuje Phoebe spędzenie wolnego dnia na Kostaryce, twierdząc, że zdecydowanie jest jej winny kolację i wesołe miasteczko. W międzyczasie spotykają jakiegoś znanego dziennikarza, który błaga ich o dyskrecję, bo jest na urlopie, choć sam potajemnie zaczyna robić jakieś notatki...]

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Mogli rozwiązać to tak:
    - Ale ja mam narzeczonego!
    - A ja mam prawnika. Dogadają się.
    Nadrabiaj film śmiało. Doskonale to rozumiem, bo sama dziś obejrzałam jakąś nieprzyzwoitą liczbę odcinków iZombie. Wątek poczeka, są sprawy ważniejsze.]

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  8. [Chyba nie do końca rozumiem o co chodziło z tym użyciem jego argumentów, ale dzięki za powitanie xD]

    Kyle W.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Tak, teraz już rozumiem, dzięki za wyjaśnienie. Co do tej pracy... po obejrzeniu III części filmu stwierdziłam, że entuzjazm Erica co do dinozaurów wcale nie zmalał, a paleontologia nie obejmuje kontaktu z żywymi osobnikami, więc chłopak może wykorzystać swoją wiedzę w tej specjalności. A za podpis musisz mi wybaczyć, po prostu prowadzę równolegle obie postacie i Kyle chyba wygrał na loterii, bo był pierwszą wstawioną, więc i pierwszą, do której imienia przywykłam xD.
    A jeżeli przypadkiem chciałabyś wątku to możemy przyjąć, że Pheebs chce przeprowadzić "wywiad" z Ericiem, ale ten zamiast skupiać się na rozmowie, będzie bardziej zaaferowany własnymi obowiązkami, więc może być śmiesznie, gdy będzie próbował połączyć jedno z drugim. Ewentualnie możemy założyć, że P. ma za zadanie napisać artykuł o atrakcjach Parku Jurajskiego, więc E. robi jej za przewodnika.]

    Eric, of course

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jest to bardzo dobre zaczęcie!]

    Kiedy Owen się czymś cieszył, jego entuzjazm dało się wyczuć zanim jeszcze mężczyzna się odezwał. Analogicznie działała złość, ale Phoebe miała szczęście trafić na to pierwsze. Lub - bardziej adekwatnie - paść ofiarą.
    Czekał na szefową działu prasowego. Jeśli nie zorientowała się w chwili, gdy znalazł się przy niej, mogła zapytać tych czterech ludzi w zasięgu wzroku. Dwoje z nich było podwładnymi i im Grady zadawał szczegółowe pytania o to, czy szefowa na pewno niedługo skończy pracę. A pozostała dwójka (konserwator i sprzątaczka) była tego świadkami.
    - Cześć, Phoebe, mam dobre wieści! - zaczął, uśmiechając się szeroko. - Przekręciliśmy znak na skrzyżowaniu i od tygodnia nie było nikogo, kto chciał z nami porozmawiać.
    Nie było też żadnych zaginięć w parku, chciał dodać, ale się powstrzymał. To mógł być niekoniecznie śmieszny żart. Szczególnie, że prawdopodobnie ona musiałaby tłumaczyć opinii publicznej, dlaczego ktoś zaginął na terenie Jurassic World i jeszcze go nie znaleziono.
    Trenerzy raptorów nie byli dobrymi osobami do udzielania wywiadów. Barry po prostu wychodził w połowie, Owen stawał się dziwnie bezradny i w pewnym momencie zaczynał po prostu kręcić głową, nie rozumiejąc nic z pytań dziennikarza (-rki). Z kolei Kyle był nowym dzieciakiem w tej drużynie. To mówi samo za siebie.
    Z tej trójki to Owena najczęściej trzeba było ratować przed dziennikarzami. I choć nigdy nie powiedział głośno, czuł się dłużny Phoebe za wszystkie te razy, kiedy wkraczała do akcji i pokazywała prawdziwy ogień.
    Ale Grady nie lubił mieć długów. Wolał jak najszybciej wszystko pospłacać. A ponieważ właśnie przeżył tydzień ciszy medialnej, uznał, że to dobry moment. Zwłaszcza, że być może dzięki temu Phoebe będzie myśleć o nim trochę cieplej, gdy ruszy kolejna medialna fala związana z nowym pomysłem Masraniego - wykorzystaniem raptorów jako atrakcji.
    - Gdyby nie ty i twoje magiczne zdolności ogłupiania reporterów, byłbym martwym, bardzo martwym człowiekiem - zaczął, przybierając poważny wyraz twarzy. - Pozwolisz mi się zrewanżować? Marcy z sekretariatu mówiła, że jesteś na to zbyt bezwzględna i wolisz oglądać moje cierpienie, ale ja nie ufam dziewczynom, które farbują włosy na czarno. Na Kostaryce jest wesołe miasteczko, podobno niezłe. Możemy to sprawdzić, jeśli masz wolne w najbliższym czasie...
    Owen Grady nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo nie wyrósł z licealnych lat. Fizycznie - owszem, ale jakaś część jego umysłowości została w ostatniej klasie. Jakoś odmówił przyjęcia do wiadomości, że dorośli ludzie, ludzie w jego wieku, pojawiają się w wesołym miasteczku z reguły dlatego, że nie mogą już znieść próśb swoich dzieci. I nie uważają, że wygrywanie maskotek w rzucie do celu jest fajne. Owen tak uważał, ale obiecał sobie, że tym razem się powstrzyma. Pamiętał, że Phoebe ma narzeczonego i zupełnie nie miał intencji w zadzieraniu z nim.
    To wszystko było po to, by spłacić dług wdzięczności.

    Owen Grady

    OdpowiedzUsuń
  11. Tim nie lubił wywiadów i nie rozumiał dlaczego pięćdziesiąty dziennikarz z rzędu pragnął opublikować na łamach swojej gazety/bloga/programu telewizyjnego dokładnie to samo, co zostało powiedziane już za pierwszym razem. Tak, prawie zeżarł mnie tyranozaur, na dodatek dziadek wcale nam nie pomógł i tak, od tamtej pory nie cierpię dinozaurów i mogę pracować tylko przy biurku, ale hej, wpadnijcie do parku! Czy to naprawdę była reklama, której Pheebs chciała? Och, na pewno liczyła, że jej narzeczony zdobędzie się na trochę więcej entuzjazmu, aczkolwiek już w tym momencie – na dwa dni przed planowaną rozmową – miał ochotę zwymiotować na jej nieprzyzwoicie drogie szpilki, gdy myślał o czekającym go spotkaniu. A pomyśleć, że kiedyś był takim wygadanym i odważnym dzieciakiem.
    Z biegiem lat nie zmieniło się jedno – Timothy nadal był tak samo zapominalski oraz nieobowiązkowy. Tak jak kiedyś nie sprzątał swojego pokoju i wspinał się na ogrodzenie pod napięciem, tak dzisiaj po prostu zapomniał, że Rupert McKen przylatuje na Isla Nublar prosto z pięknego i dalekiego Nowego Jorku tylko po to, by się z nim spotkać. Właściwie nawet nie wiedział do końca kim jest ten człowiek, ale sposób, w jaki Phoebe wypowiadała jego imię i nazwisko wskazywał na to, że był kimś ważnym. Chyba właśnie dlatego początkowo zgodził się na wywiad, zależało na tym jego narzeczonej, a parkowi faktycznie przydałaby się jakaś reklama, bo telewizja co jakiś czas nadal emitowała programy dotyczące masakry sprzed dwudziestu lat. Oczywiście po godzinie dwudziestej drugiej, na dodatek na tych najbardziej niszowych kanałach, bo Pheebs postarała się już o to, by żadna szanowana stacja nie powiedziała na ich temat złego słowa. Czasem zazdrościł jej determinacji, zupełnie tak jak teraz, gdy na jego wyświetlaczu kilkunasty raz z rzędu pojawił się jej numer telefonu, chociaż dopiero teraz zauważył na ekranie jej imię. Na telewizorze wyświetlił się ekran pauzy, gdy gra została przerwana, a Tim sięgnął po komórkę.
    – Co? A... yy... tak – wyrzucił z siebie, w niezwykle inteligentny sposób – Mamy urwanie głowy, rozumiesz, kazali mi przyjść do centrum administracyjnego, bo system im padł – zaczął tłumaczyć, jednocześnie wstając z kanapy i naciągając na siebie pierwsze lepsze jeansy. Tak naprawdę siedział w pokoju hotelowym, gdy dzisiejszego poranka uznał, że nie czuje potrzeby wstawania do pracy na zwyczajową godzinę. Prawdopodobnie dlatego wywiad nie doszedł do skutku. Prawdopodobnie dlatego Phoebe urwie mu jaja, gdy Rupert McKen wyrazi się niepochlebnie o swoim pobycie. Prawdopodobnie dlatego powinien pośpieszyć się teraz zamiast rzucać do telefonu informatycznymi żargonami z nadzieją, że sprawa zabrzmi poważnie i Pheebs uda się załagodzić sytuację.
    – Zatrzymaj go, zaraz będę – zakończył rozmowę, a następnie wpadł do windy. Zajęło mu dokładnie sześć minut by z hotelu dostać się do swojego niewielkiego biura znajdującego w innym budynku, więc gdy wpadł do środka, zdyszany, wpierw oparł się o ścianę, a dopiero chwilę później wyciągnął rękę w stronę gościa. Rupert krytycznym wzrokiem zmierzył źle zapięte guziki koszuli Timothy'ego, ale ten był zbyt zajęty posyłaniem Phoebe przepraszającego uśmiechu, by móc to zauważyć.

    best fiancé ever, Tim

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Nawet nie wiedziałam, że to ona jest na gifie :D Ja kocham Joeya <3
    Dobra, ja nam coś zacznę, ale to pewnie jutro/niedziele, na razie na głowie mam sprawy związane z pogrzebem, w czym pomagam mamie, więc nie mam na nic czasu ;-;]
    Cameron

    OdpowiedzUsuń
  13. [Trochę ekscentryczny jest, więc aż się boję, czy nie wyszedł zbyt stereotypowy naukowiec. ;D
    Czekaj, jak to jest z tą kampanią? Zdążyła spojrzeć w oczy dinozaurkowi, nie zdążyła zostać matką?]

    Raheem Sayer

    OdpowiedzUsuń
  14. Mogę Cię zaprosić do Billy'ego? Nikt go nie przywitał, może Phoebe będzie chciała poznać mentora Erica?

    Billy

    OdpowiedzUsuń
  15. [Sorry za lagi w odpisywaniu, ale mam dużo pra... okej, tak naprawdę oglądanie Wimbledonu zabiera mi czas, który mógłbym przeznaczyć na bloga. ;D
    Kampania taka śmieszna i głupia, że w pamięć zapada! Na wątek jestem oczywiście chętny, ale... żyjemy tu jeszcze?]

    Raheem S.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Mam to samo pytanie co Raheem, ostatnio mnie nie było, ale planuję poodpisywać i teraz pytanie... mogę odpisać Tobie? Będę mieć z kim grać? xD]

    Eric Kirby

    OdpowiedzUsuń
  17. [To w jakim kierunku pójdziemy? Coś ogólnie osadzonego w Parku, ale niekoniecznie zahaczającego o to, czym zajmują się nasze postacie, czy też coś bardzo powiązanego z ich zawodami? Szefowa biura prasowego – czyli rozumiem, że chodzi o PR mniej więcej, tyle że Shaw bardziej niż brudzić sobie ręce, rządzi ludźmi, by to oni w to wszystko włazili?
    Hm, teoretycznie mogłoby być coś takiego, że genetykom coś poszło nie w porządku, coś tam dziwnego się w laboratorium zaczęło dziać, niby wszystko jest tajne i poufne, ale ktoś coś przypadkiem napomknął na zewnątrz i wśród ludzi zaczynają różne plotki krążyć. Więc miło by było, gdyby biuro prasowe dało jakieś oficjalne oświadczenie, ale najpierw trzeba się zastanowić i zbadać całą tę sytuację.]

    Raheem S.

    OdpowiedzUsuń
  18. [To tak samo wina prisoner jak i moja. Jako że mi Grady nie odpisuje to ją odciągałam od odpisów. XD Brennan w zasadzie jest kanoniczny, ale mam nadzieję, że go nie schrzanie. Ostatnio mam trochę mało czasu ale zacznę jak tylko znajdę wolniejsza chwilę. Może być spontan w relacjach i wątku czy wolisz coś ustalić?]

    Billy

    OdpowiedzUsuń