poniedziałek, 6 lipca 2015

Be able to touch (...) that's all that Billy wanted.

BILLY BRENNAN

paleontolog 39 lat pracodawca i przyjaciel Erica Kirby  wychowanek Alana Granta


Kryje w sobie kompleks przerostu ucznia nad mistrzem. Czego nie powie głośno, bo przecież nie może przyznać, że dawno już przestał być pełnomocnym mentorem. Czasami próbuje zgrywać Alana Granta, ale raczej mu nie wychodzi. „Tylko żartowałem” – tłumaczy. „Kontynuuj, Ric”.  Często myśli sobie, że „Nie mam zielonego pojęcia co właśnie powiedziałeś, Kirby”, oficjalnie kiwając ze zrozumieniem głową, z przekonaniem mówiąc głośno: „ Tak, tak, dokładnie tak, Ric. Tylko Cię sprawdzałem”. Nie raz już się przekonał, że młody Kirby to chodząca encyklopedia. On traktuje paleontologię trochę inaczej. Doświadczalnie. Musi wszystkiego dotknąć, przebadać, żeby zapamiętać. Cieszy się, że chociaż w jednym jeszcze przewyższa Erica Kirby – ma lepsze poczucie humoru. „No dalej, czemu się nie śmiejesz ze mną, Eric?”. Lubi sobie wmawiać, że w gruncie rzeczy nie może być tak, żeby był gorszy od swojego podopiecznego, coś go musi przecież przy Brennanie trzymać. Wtedy przypomina sobie, w czym jeszcze jest lepszy. W zdobywaniu dziewczyn: „To jest całkiem proste, spójrz. Musisz do tego podejść z sercem. Albo dotknąć, to zawsze działa. Pokaż, pomogę Ci.” Czasami zapomina, że ma już prawie czterdzieści lat, ze zdrowym uśmiechem i z Ericiem u boku, ściągającym go na ziemię, można odjąć mu parę lat. Nie wie, jak to jest być już czterdziestoletnim facetem. Ma trzydzieści dziewięć, wygląda na trzydzieści parę, a czuje się na nieco ponad dwadzieścia. W gruncie rzeczy niewiele się zmienił od wizyty na Isla Sorna, czternaście lat temu. Na pozór ten sam, nieroztropny, eksperymentalny paleontolog. Nie napisał książki o tym, jak pteranodony zżarły mu pół torsu, ani jak ledwo uszedł z życiem, ponoć „z szacunku do Granta, nie chciałbym staruszkowi robić konkurencji”. Czym nie musi chwalić się głośno: poszukiwacz przygód, z pewnym spaczeniem, na które cierpi, bo mimo urazu do wszystkiego żywego co lata, pozostaje mocno uzależniony od poznawczego badania dinozaurów. Ptaszarnie omija szerokim łukiem. Już nie lata na paralotni. Co robi w Parku Jurajskim? „Sam zadaję sobie to pytanie”. Od lat próbuje przejść na odwyk, może niedługo powinien na emeryturę, ale nie potrafi. Mógłby już być profesorem paleontologii, ale „ustępuję miejsca starszym od siebie” – spójrzmy prawdzie w oczy, jest na to zbyt mało ambitny. A choć chciał uratować wykopaliska Alana Granta, a nawet porwał się w tym celu na dwa jaja, nie uczyniło to z niego teoretyka, jakim był dr. Grant. 

5 komentarzy:

  1. Serdecznie witamy i życzymy wielu wątków oraz dobrej zabawy.
    PS. Ściemniały mu włosy... A miałam nadzieję, że zawsze będzie jaśniutkim blondynem.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Kurde, ja miałem przywitać, ale nie Pheebs nie dostawała parę dni odpisów i zająłem się dwiema postaciami na innymi blogu. Wybacz. Podejrzałem raz kartę jeszcze w roboczych i mnie zaciekawiła. Wychowanek Granta to już propsy z góry.
    Jeśli jeszcze nadal masz ochotę, daj znać, coś wymyślimy.]

    Phoebe

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie, ty musisz zacząć. :P]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Okej, spontan jak najbardziej, także cierpliwie czekam :)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Czas wrócić do życia! Fajny wyszedł ten pan- naprawdę. Poza tym wizerunek idealnie oddaje jego charakter. Chciałabym wątek, oczywiście za pozwoleniem :)]

    Claire

    OdpowiedzUsuń